środa, 30 maja 2012

Jak poderwać ekolożkę?

Postanowiłem rozpocząć cykl artykułów pod tytułem "Jak poderwać..?"

W pierwszej kolejności na warsztat trafi gatunek z którym często mam do czynienia... czyli ekolożka lub panna ekolog! By skutecznie zapolować na przedstawicielkę tego szybko rozmnażającego się gatunku trzeba najpierw dowiedzieć się o zwyczajach naszej zwierzyny.

Charakterystyka zewnętrzna gatunku Ekolożka:

Kobieta, zwykle w wieku od kilkunastu do dwudziestu kilku lat. Ubrana w naturalne materiały, raczej roślinnego pochodzenia. Nosi biżuterię z rzemienia,kamieni półszlachetnych, różne plecionki itp. Dyskretny makijaż. Fryzura to zwykle dredy, warkoczyki lub rozpuszczone włosy. Możliwe, że chodzi z grubą książka, którą nawet czyta.

Ekolożka wersja delux

Gdzie występują ekolożki?

Najczęściej spotkać je można w lepszych sklepach spożywczych, zwłaszcza w dziale ze zdrową lub wegetariańską żywnością - pamiętaj to są dwa rożne miejsca w sklepie (i słusznie), więc warto je sprawdzić osobno. Miejsca również przez nie uczęszczane to sklepy z artykułami ezoterycznymi (piramidki, kryształy, kamienie półszlachetne, minerały, karty do tarota, senniki..). Ekolożka chodzi lub chodziła na kursy: jogi, tai chi, astrologii, medytacji, warsztaty feministyczne, ogrodnicze, permakultury, budowania domów z gliny itp..

Zainteresowania:

ekologia, ogrodnictwo, "prawa" zwierząt, astrologia, czytanie książek, "filozofia" genderowa, filozofia wschodu (wersja mooocno pop), New Age, wegetarianizm, weganizm itp. itd...

Jak rozpoznać ekolożkę w internecie?

Na fejsie rzuca piosenki tego typu:


W których opisie występują pogańskie teksty takie jak:
Woman is dakini adore her everywhere. Do not question woman. In her real nature she is Bhagavati! Perfection of Wisdom; and in this empirical world Bhagavati has assumed the form of woman" the tantras
Lub informacje o tym, że poszukuje planów do budowy toalety kompostowej.

Jak poderwać ekolożkę?

Szczerość działa bardzo dobrze, choć warto umieć dobierać słowa. Spotkać się możecie w Starbucksie na latte z beztłuszczowym sojowym mlekiem. Od początku mówisz, że nie lubisz korporacji i w ogóle nie jadasz w McDonaldzie (wypowiadając te słowa staraj się nie patrzeć na logo Starbucksa na Twoim kubku, nie przeglądać swojego najnowszego modelu iPhon'a i nie czytać gazety z iPad'a). W czasie rozmowy pokazujesz swoją "kobiecą stronę" nie zmieniając się jednak w męchwę (połączenie słowa mężczyzna i pochwa, odpowiednik ang. mangina). Jak z każdą kobietą dobrze jest z nią rozmawiać lecz nie dyskutować: o filozofii wschodu, zwłaszcza buddyzmie tybetańskim, o tym jak bardzo chcesz by Tybet na powrót stał się wolny. Z czasem ukierunkowujesz rozmowę na ciekawsze tematy typu "spontaniczność", seks tantryczny itp.. Dobrze jest połechtać jej ego poprzez komplementy, np. "choć jesteś bardzo atrakcyjna, to masz wyjątkowy dystans do siebie i małe ego".

Jak przygotować mieszkanie na przyjście ekolożki?

Koniecznie zakup jakąś roślinkę, miej też żywe przyprawy (bazylię, miętę, oregano...). W lodówce nich będzie coś zdrowego i wegańskiego np. sałatka, jakaś mieszanka orzechów i bakalii (Ty zjedz coś porządnego przed spotkaniem). Niech też chłodzi się w niej butelka wody mineralnej z której część dochodu pójdzie na ratowanie dżungli amazońskiej.
Schowaj gdzieś głęboko kartę stałego klienta do Buerger Kinga i McDonalda. Jeśli chcesz zgrywać intelektualistę wypożycz z biblioteki "Tybetańską Księgę Umarłych" czy "Głęboką ekologię" (przeczytaj koniecznie wpisy z Wikipedii o czym są te książki) i połóż je w widocznym miejscu. Powiedz jej, że postawisz jej tarota. Tak się składa, że karty masz w sypialni. Możesz też jej zrobić masaż stóp w celu poprawienia krążenia chi. Tak, ten stanik i majtki mogą Ci przeszkadzać i blokować przepływ energii do wyższych czakr...


Zalety ekolożki

  • Często dobrze gotuje, choć raczej niskotluszczowo. Nie liczyłbym zatem na steki, czy jajka na bekonie a raczej na kuskus, amarantus czy kaszę quinoa z jakimś orientalnoidalnym sosem i dużą ilością zieleniny. Na deser coś z jagodami goji i owocem acai z przeceny.
  • Dość dobra i dzika w łóżku. Lubi eksperymentować.
  • Spontaniczna, więc szybciej można wylądować w łóżku niż z pobożną katoliczką.
  • Zwykle bardzo umiarkowanie używają makijażu, kosmetyczek czy chirurgów plastycznych co pozwala łatwiej ocenić naturalną jakość urody danej kobiety i w związku z tym mieć szansę na ładne dzieci.
  • Zwykle bardzo niski CPF - oglądanie gwiazd, wycieczki na łono (nie jej) a natury spacer w lesie to tanie przyjemności.

Wady ekolożki

  • Zwykle ma poczucie wyższości wynikające z tego, że jest "duchowo i intelektualnie rozwinięta"
  • Niechętna antykoncepcji hormonalnej (co może być zaletą jeśli szukasz baby mamy)
  • Jeśli jest weganką to nie robi loda, bo jak połknie to kanibalizm, a jak wypluje to dzieciobójstwo
  • Koszty utrzymania po zmienieniu trybu z "dziewczyny" na "żonę i matkę dzieci" rosną dramatycznie (jak w przypadku niemal każdego gatunku). Zwłaszcza jeśli popełnisz ogromny błąd i dasz jej wolną rękę w kontaktach ze szkółkami roślin,  projektantem ogrodów czy projektantem permakulturowym. Widziałem to na własne oczy i konto, więc ostrzegam.
  • Niektóre się nie golą/depilują, bo tak jest naturalniej (dla niektórych to też może być zaleta)
  • Często ekolożki szukają w mężczyźnie odpowiedzi na swoje "duchowe" pytania, oczekują by był on ich guru. Koniec związku może być zatem dramatyczny.
  • Może chcieć Cię zabrać na jakiś kurs poszerzania świadomości czy do czyszczenia schroniska dla zwierząt. Powiedz jej, że nie możesz, bo akurat wtedy oddajesz się ćwiczeniom duchowym (granie w Shogun Total War II czy Europa Universalis III to po prawdzie przeżycia niemal metafizyczne!)
Alternatywnie możesz te wszystkie wyssane z dupy rady wsadzić tam skąd pochodzą i po prostu zaśpiewać jej tę piosenkę:


sobota, 26 maja 2012

Co się kobietom podoba u mężczyzn i dlaczego ubranie?

Kobiety i mężczyźni oceniają swoją atrakcyjność na podstawie innych kryteriów. Dla mężczyzn głównym wyznacznikiem jest wygląda fizyczny, dla kobiet... status społeczny danego mężczyzny.

W 1987 roku przeprowadzono bardzo interesujące badanie nad tym jak sposób ubierania wpływał na ocenę atrakcyjności i chęci nawiązania różnorodnych relacji (spotkanie na kawę, randka, relację erotyczną, małżeństwo) osobników płci przeciwnej. Amerykańskim studentom pokazano zdjęcia modeli i modelek o różnym poziomie urody i ubranych w różne ubrania.

Grupę modeli ubrano w 3 typu ubrań: Przedstawiające wysoki, średni i niski status społeczny.
  1. Mężczyźni o wysokim statusie ubrani byli w białą koszulę, krawat, marynarkę i zegarek marki Rolex. "Wysokiego statusu" modelki nosiły białe, jedwabne bluzki, granatową marynarkę i damski zegarek marki Rolex. 
  2. Ubrania wyrażające średni status społeczny to nie białe koszule i spodnie khaki. 
  3. Modele i modelki wyrażający niski status społeczny ubrani byli w kostiumy znanej restauracji typu fast-food serwującej hamburgery: koszulki polo z logiem firmy i czapki z daszkiem ("bejsbolówki"). 
Zarówno mężczyźni jak i kobiety zostali wstępnie ocenieni pod względem atrakcyjności fizycznej.

Wyniki?
Mężczyźni chcieli iść na kawę czy randkę z najpiękniejszą modelką, zupełnie nieistotne było to jak była ona ubrana. Na kobiety sposób ubierania mężczyzny miał jednak duży wpływ. Były bowiem bardziej skłonne iść na kawę czy randkę z mężczyznami, którzy nosili marynarki i Rolexy. Wśród modeli i modelek ocenionych jako odpowiednich na randkę  największą różnicę wśród kobiet i mężczyzn zaobserwowano gdy ci nosili ubrania świadczące o wysokim statusie. Kobiety były skłonne iść na randkę z przeciętnie wyglądającym mężczyzną, gdy ten ubrany był w kostium mężczyzny sukcesu, ale nie gdy był on ubrany w kostium pracownika restauracji szybkiej obsługi. Dla kobiet przeciętnie wyglądający mężczyzna ubrany w marynarkę i Rolexa był bardziej pożądanym kandydatem do wszystkich rodzajów relacji  (spotkanie na kawę, randka, relację erotyczną, małżeństwo)  niż najprzystojniejszy model ubrany w mundur pracownika fast foodu. Uczestniczy badania zostali poproszeni o ocenienie atrakcyjności modeli w skali od 1-5. Ubrania nie wpływały na oceny atrakcyjności wystawiane przez mężczyzn, ale wpływały na ocenę atrakcyjności wystawianą przez kobiety. 

Ucieleśnienie męskiego dbania o styl i wizerunek . Na bycie dandysem mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi, gdyż na nienaganny wygląd zewnętrzny (mający być ucieleśnieniem pięknego wnętrza) mogli pozwolić sobie tylko bogaci, którzy pracą kalać się nie muszą. Sam ich powierzchowność była prztyczkiem wymierzonym w plebejski egalitaryzm.

Dlaczego zatem kobiety lecą na ubranie? Odpowiedź na to pytanie nie jest zbyt trudna. Droższe i zdradzające wysoki status ubranie najprawdopodobniej świadczy o tym, że... facet ma wysoki status społeczny. :) W dawnych czasach zaś kobiety potrzebowała opieki i dostarczania żywności przez mężczyznę. Jeśli mężczyzna był wyżej w hierarchii społecznej, to on, jego kobieta i jego dzieci dostawały żywność (i inne zasoby) w pierwszej kolejności.

Wnioski z eksperymentu:
Najlepiej być przystojnym, mieć pieniądze i wysoki status społeczny!

czwartek, 24 maja 2012

Równość płci a postawa roszczeniowa u kobiet


Dziś feministkom i feministom nie chodzi już o równość, a po prostu o dodatkowe przywileje kosztem mężczyzn.

Parytet 50% kobiet w parlamencie? A czemu nie powinno być parytety 50% mężczyzn wśród nauczycieli, wychowawców przedszkolnych etc.. Dlaczego nie walczy się o to by 50% osób odsiadujących wyroki w więzieniach to były kobiety? Obiektywnie rzecz biorąc w więzieniach jest nadreprezentacja mężczyzn... Ktoś zaprzeczy?
Bo jeśli ci chcieliby prawdziwej równości, to czy kobiety nie powinny stanowić również 50% poborowych w wojsku (nie oszukujmy się nie każdy żolnierz-mężczyzna jest komandosem wyszkolonym na poziomie zawodowca z jednostki GROM, na wojnie mięso armatnie, które zginie szturmując gniazda karabinów maszynowych też jest potrzebne), czem więc w imię równości nie powinny nimi być kobiety?

Podobnie prawdziwą walką o równość byłoby, gdyby rząd przeznaczył wszelkie środki z badań nad lekami na raka jajników i piersi (które to schorzenie dotyka w przeważającej większośći kobiet) na schorzenia dotykające glównie mężczyzn (rak prostaty, zawały serca itp.). Statystyki nie dają żadnych wątpliwości – mężczyźni żyją o kilka lat krócej niż kobiety - w ramach równości zatem wypadaloby życie mężczyzn wydłużyć. Lub... kobiet skrócić! Nie twierdzę, że to byłoby dobre, sam wolę by rząd interesował się mną jak najmniej, ale chyba się wszyscy zgodzą, że gdyby konsekwentnie chciano „zrównywać” kobiety i mężczyzn to warto by zadziałać również w tej istotnej kwestii? 

Jakoś nie słyszałem feministek i feministów protestujących by ten nierówny stan rzeczy zmienić. Mógłbym przykładów w których, to kobiety mają przewagę nad mężczyznami wymienić jeszcze mnóstwo. Ot choćby to, że sprawa kobiety, któraoskarżyla mężczyznę o gwalt, bo uznala, że była zbyt pijana by wyrazić zgodę naseks w ogóle trafiła na wokandę, a mężczyzna zostal aresztowany. Już zresztą pisalem, że w naszym matriarchalnym społeczeństwie jeśli chce się uprawiać z kobietą seks, to najlepiej mieć na to jej pisemną zgodę. Dziś dochodzi do tego jeszcze potrzeba posiadani wydruku z zatwierdzonego przez rząd alkomatu czy na pewno jest trzeźwa...

Jak w większości przypadków taka „walka o równość” i polityczna „ochrona czyichś interesów” to zawoalowana forma socjalizmu. Czytaj chęci zjedzenia darmowego obiadu, bo „mi się należy”. Czego postępowcy jednak nie rozumieją (lub są tak cyniczni, że celowo ignorują wykorzystując to, jak politycy czy urzędnicy dla kariery), to fakt, że ktoś jednak płaci po obiedzie rachunek. Walczy się o równość wtedy, gdy to feministkom pasuje,  pozostawiając niezmienionymi sfery życia, w których kobiety są uprzywilejowane. To jednak do końca tak nie działa i działać nie będzie. Stąd w imię równowagi zanik pewnych zachować i postaw np. dobrych (czytaj seksistowskich) manier i ogólnie rzecz biorąc uprzywilejowania kobiet w życiu prywatnym.



Przykładem takiego  dwójmyślenia w sferze obyczajowej jest wypowiedź pewnej mojej facebookowej znajomej (poznanej z tego co pamiętam z racji mego poczytnego bloga o ogrodnictwie ekologicznym). Na wspomnianym wyżej portalu dała przykład swej roszczeniowej postawy względem mężczyzn. Wypowiedź umieszczam w całości, bez zmiany ortografii i interpunkcji:

no wiec zastanawiam sie jak to kobiety z wozkami radzily sobie dawniej na tych "bezpodjazdowych" schodach do komunikacji i doszlam do wniosku, ze kiedys bylo wiecej dzentelmenow...teraz to kobiety rzucaja sie by pomoc, a panowie udaja, ze nie widza...no! chyba, ze sie ich poprosi. ŻE NA DA. Paniom dziekuje bardzo

Z jakiego niby powodu ktokolwiek miałby obowiązek za darmo pomagać komukolwiek? No i co w tym złego, by prosić mężczyzn o pomoc? Dlaczego mężczyźni w XXI wieku (wiecie, niby mamy równouprawnienie itp.) mieliby mieć moralny obowiązek pomagać akurat tej kobiecie? Cytując mego kolegę z czasów gimnazjum: 

„Czy ja Cię mam w dowodzie?”**...że muszę Ci pomagać obca kobieto?


Dodam, że facebookowa wypowiedź należy do kobiety z branży rozrywkowej, wykształcone, w świecie obytej, zarabiającej raczej niezłe pieniadze. Teraz widzi Czytelniczka Justyna, dlaczego wiele definicji „prawdziwego mężczyzny” zawiera w sobie cześć służalczości względem kobiet?

Podam może inny przykład... W przeszłości, gdy nie mialem jeszcze tyle umiejętności i tak wysokich statystyk zdarzylo mi się, że nie miałem dziewczyny przez dluższy czas, nawet kilka miesięcy! Czy do mnie podeszla kiedykolwiek jakaś kobieta i powiedziala „Wiesz co wyglądasz mi na wyposzczonego, czy chcesz może, bym Ci ulżyła w cierpieniu?” Nie! Wszystkie udawaly, że nie widzą (a można dość łatwo poznać, że facet w potrzebie jest). Prawdę mówiąc nie oczekiwalem tego, bo wiem, że jeśli oczekiwałbym, by obca osoba szybko wyświadczyl mi jakąś usługę, to wypadałoby danej osobie zapłacić. Jeśli nie w pieniądzu to w naturze. 

Gdyby mi popsuł się samochód i nie byłbym w stanie go sam naprawić (lub nie chciał go sam naprawić), to wezwałbym autopomoc i przygotowałbym portfel. Dlaczego ktokolwiek z dobrego serca miałby mieć moralny obowiązek inwestować swój czas, zdrowie, pieniądze, siłę czy umiejętności? Nie zrozumcie mnie źle, chętnie przyjąłbym czyjąś pomoc i byłbym bardzo wdzięczny tej osobie za to, zwłaszcza jeśli pomogłaby mi za darmo. Nie uważam jednak, że ktokolwiek jest zobowiązany taką pomoc mi świadczyć.

Możliwe również, że większość panów uznała, że skoro kobiety są niezależne, równe mężczyznom, to pomocy nie potrzebują?

A jakie jest Wasze podejście do kwestii równouprawnienia?

-----
Sam jeśli to mnie nic nie kosztuje (a czasami nawet jeśli mnie to kosztuje! - czasem daję żebrakom 50 pensów na piwo!) często pomagam różnym ludziom w potrzebie, również kobietom z wózkami. W żadnym wypadku nie czuję jednak, że to mój moralny obowiązek. Nie raz jednak zdarzyło mi się, że po przytrzymaniu kobiecie drzwi nie uświadczyłem żadnego dziękuję, uśmiechu czy nawet kontaktu wzrokowego. Co się dziwisz człowieku, przecież jej się należy...

-----
*Na tych samych stanowiskach w większości krajów, poza Polską, mimo tego, że zatrudnienie kobiety jest w dluższym okresie czasu bardziej ryzykowne i kosztowne (z racji ryzyka ciąży).
** W dawnych czasach (PRL'u) ludzie mieli wpisywane w dowodach osobistych imiona swoich dzieci.

wtorek, 22 maja 2012

O subtelnej sztuce dojenia facetów z kasy

Niedawno miałem przyjemność obejrzeć film nakręcony przez Channel 4 : "Sex, Lies and Rinsing Guys" (Seks, Kłamstwa i Spłukiwanie Facetów - tłumaczenie Daimyo). Tytułowe "spłukiwanie" to uzyskiwanie od mężczyzn korzyści finansowych w zamian za... kobiece towarzystwo. Nie, nie, panie w zalinkowanym filmie nie parają się najstarszym zawodem świata, bo ich reguła jest, że tylko portfele mężczyzn z którymi się spotykają mają być otwarte. Nie spłuczek zgrabne nogi. Panowie, którzy idą z nimi na randkę (niektórzy nawet tej przyjemności nie doświadczają) są zobowiązani, jeśli chcą się z daną panią "przyjaźnić" do kupowania jej prezentów.

Okładka książki przeczytanej przez Daimyo autorstwa Baje Fletcher "Gold Digger's Guide: How to get what you want without giving it up!" (Poradnik kobiety lecącej na kasę: Jak dostać to co chcesz bez dawania tego (podmiot domyślny: dupy - tłumaczenie Daimyo)). Panowie bądźcie szczerzy i strzeżcie się swoich portfeli, bo profesjonalistki grasują!

Nowoczesne spłuczki wykorzystują dobrodziejstwo internetu. Np. poprzez umieszczanie zdjęć produktów, które chcą by im ktoś kupił na twitterze lub facebooku. Mężczyźni, którzy zostali

Jedna z pań uzyskała w ciągu ostatnich kilku miesięcy prezenty warte około 20 tys funtów (110 tys zł).

Kilka cytatów:
Lubię tradycyjny podział ról, w którym to mężczyzna zarabia pieniądze a kobieta siedzi w domu i wygląda ładnie.
Te spotkania uważam bardziej, za spotkania biznesowe, ale faceci nazywają je randkami, więc i ja je tak nazywam.
Nie wierzę w te bajkowe historie o romansie.


Pewne zasady, jakimi te panie się kierują:

  • Brak rozmowy na seksualne tematy
  • Brak seksu z "przyjaciółmi"
  • Brak zaangażowania emocjonalnego (niedobrze jest mieszać biznes z emocjami - Daimyo)
  • Za pieniądze i upominki mężczyźni dostają dosłownie przyjemność z mojego towarzystwa

Oczywiście te panie znają się dobrze na sztuce bycia miłą, flirtowaniu i psychologii.



Kobiece komplementy


Gdy kobieta w takiej sytuacji chce powiedzieć jakiś aseksualny komplement używa słowa "nice" - miłe.
Opinia o facecie z którym była na "randce" - To naprawdę miły gość, mieliśmy bardzo miłą rozmowę.
Aha! One uważają tych "miłych gości" za frajerów, głupców.

Jednocześnie chęć utrzymania opinii "miłego gościa" sprawia, że można ich lepiej kontrolować. Przykładowo gdy facet spróbuje dotknąć spłuczkę w jakiś inny niż przyjacielski sposób ona mówi "to niezbyt miłe!".


"Problem", którzy ci panowie mają można rozwiązać w bardzo prosty sposób - bycie szczery. Gdy atrakcyjna nieznajoma zapyta Cię w barze o to czy nie postawisz jej drinka, można odpowiedzieć np. tak:

-Nie mam żadnego interesu w tym by Cię poić, ale z milą chęcią bym Cię zerznął!
-I got no interest in buying you a drink, but definitely I want to fuck the shit out of you! (wersja międzynarodowa)!

Gdyby panowie z tego filmu dokumentalnego byli szczerzy od początku - powiedzieli o co im chodzi (seks, romantyczny związek) to one byłyby niemal zmuszone powiedzieć, że z tego nic nie będzie. Czekanie z wyjawieniem swych intencji naraża na niepotrzebne koszty i rozgoryczenie związane z nieudaną inwestycją czasu, pieniędzy i uczuć.


Zwykle, gdy kobieta uważa, że jesteś "miły" to oddala Ci dostanie się do ich majtek, więc nie powinno Ci zależeć na posiadaniu opinii miłego gościa*. Sytuacja trochę się zmienia, gdy już sypiasz z kobietą. 

Jedna ze spłuczek - Holly Henderson zlapana z Mario Balotelli (pilkarzem Manchester City). Mario jak widzicie nie wygląda na "miłego gościa". Czy myślicie, że może mieć to coś wspólnego z tym, że z nią spał? 


Wbrew pozorom nie oznacza to, że ja moim paniom prezentów nie daję. Dostają, gdy na to zasłużą (przy czym nie chodzi o seks - to w relacjach osobistych nie jest karta przetargowa). Ostatnie trzy to:
  • słoik oleju kokosowego
  • masło z mleka od krów karmionych trawą
  • słoik buraczków (to dla ślicznej latynoski egzotyczne jedzenie)
Jak kocha to wystarczy! A jak nie kocha..?To po co inwestować?

-----
*Jeśli chcesz nawiązać jakiegoś rodzaju romantyczno-erotyczną relację z kobietą.

piątek, 18 maja 2012

Czy kobiece nie zawsze oznacza nie?

Za młodu, gdy zadawałem się z nastolatkami (wtedy rówieśniczkami) trzeba było, jakoś te przyzwoite dziewczyny z którymi się spotykałem "zmotywować" do tego byśmy mogli cieszyć się sobą... Bez świadków i odzienia... Jako, że te niewiasty z którymi się spotykałem były z tych porządniejszych (cokolwiek to znaczy), a nie raz trafiły się jeszcze takie posiadające wianuszek, to miałem taki problem, by przekonać je do tego co obydwoje chcemy w gruncie rzeczy zrobić a czego one się boją lub wstydzą przyznać, że chcą. Stosowałem metodę delikatnego ignorowania tego co moja (monogamiczna) dziewczyna mówiła w myśl powiedzenia dicere non est facere (mówić nie znaczy czynić!).



Z jednej strony można powiedzieć, że to metoda jaskiniowca, z drugiej strony po prostu przedłużałem grę wstępną. Nieraz do kilkunastu spotkań (mówimy o gimnazjum i liceum, więc proszę się nie śmiać, OK?). W stosunkach damko-męskich występuje zasada "praw nabytych". Jeśli kobieta na początku nie pozwalała Ci dotykać swoich piersi, a w wyniku "zmiękczania" udało Ci się dojść do tego punktu a dalsze postępy zostają zatrzymane, to i tak coś się osiągnęło. Później możesz nawet w żartach łapać dziewczynę za piersi - masz (Ty i ona) po prostu nowy punkt odniesienia, nową "bazę wypadową".

Skoro kobiety jako osoby obdarzone wolną wolą, mimo tego, że mówiły, że "nie wypada", "nie powinniśmy", nawet uwzględniając to, że od czasu do czasu zabierały moją rękę z miejsc powszechnie przyjętych za nieprzyzwoite, nadal leżały obok mnie, mruczały, wzdychał i chciały być pieszczone, to musiało się im to w ogólnym rozrachunku chyba podobać? W końcu zawsze mogłyby się ubrać i wyjść (czasami to nawet nie musiałyby się ubierać, bo w sukience można zrobić wiele niemoralnych rzeczy...). Słowa tych dziewczyn nie były spójne z ich czynami*. To wychowanie i "rozsądek" przez nie przemawiał, a nie prawdziwe chęci. Tym w większości ulegały...
Nawet w Biblii jest napisane: "Po owocach (a nie słowach - przypis Daimyo) ich poznacie!". Pod tym chociaż względem zatem kierowałem się słowami naszego Pana...

Po prawdzie, to miały rację - tych rzeczy cośmy robili, to przed ślubem wg. nauczań świętego KRK rzeczywiście czynić nie wolno i nie wypada. To jeden z powodów by z kobietą nie dyskutować... Tylko robić swoje i dążyć do celu. O czym już wcześniej pisałem, postępując w ten sposób dziewczyna ma tę korzyść, że to na nas ciąży "wina" za grzech. Ona biedna tylko uległa...

Dziś tego typu sytuacje już mi się nie przydarzają, choćby z racji tego, że spotykam się z kobietami, które nastolatkami już nie są, więc okres gimnazjalnej nieśmiałości mają już dawno za sobą. Druga powód to moje werbalne umiejętności "zmiękczania" kobiety przed spotkaniem czy też w jego trakcie. To po prostu działa, bardzo skutecznie: zgodnie z zasadą (która nie działa w świecie elektryczności), że gdy napięcie rośnie, to opór maleje.

Jednak najważniejszy powód, dla którego tego podejścia nie stosuję, to instynkt samozachowawczy, który, zwłaszcza w kraju tak matriarchalnym i z takim stosunkiem do seksu (kwestia molestowania seksualnego) jak UK nakazuje mi nie nawiązywać żadnych stosunków seksualnych jeśli nie mam 100% pewności, że kobieta tego chce.

Najlepiej, jak mój przyjaciel napisał to mieć zgodę kobiety na piśmie. Dlatego świntuszenie przez SMS oprócz tego, że będzie przygotowana do akcji już wcześniej, to daje nam również... poczucie bezpieczeństwa.

W ramach gry wstępnej można również kazać kobiecie powiedzieć co chce, żeby się z nią zrobić (działa szczególnie dobrze tuż przed penetracją, gdy solidnie rozpalona a niemal sfrustrowana już kobieta chce byśmy przeszli do... rzeczy).

Coś w stylu (uwaga będzie nieprzyzwoicie):

-Chcesz, żebym włożył mojego kutasa w Twoją mokrą cipkę?
-Tak!
-Powiedz całym zdaniem czego chcesz!
-Chcę go czuć w sobie!
-Powiedz dokładnie czego chcesz!
-Chcę, żebyś go mi włożył!
-Masz ochotę, żebym włożył mojego kutasa w Twoją cipkę, tak? Chcesz, żebym Cię zerżną? Powiedz to dokładnie!
-Tak, chcę, żebyś włożył swojego kutasa w moją mokrą cipkę! Chcę, żebyś mnie zerznął!
-Jesteś baardzo niegrzeczną dziewczynką! Dobre dziewczynki tak się nie wyrażają... I nie chcą by twardy kutas rznął tak mocno ich cipkę! (To mówiąc wkładasz swój miecz w jej kobiecość.)
-O taak... OOOO!

Wiem, trochę paranoiczne, ale... Aha bycie w stałym związku z kobietą przed oskarżeniami o gwałt nie chroni. Odczuwalne konsekwencje dla kobiety, jeśli oskarży niesłusznie swego narzeczonego o gwalt (niemal rujnując mu życie, opinię itp.) to w UK... £95 (słownie dziewięćdziesiąt pięć funtów). Facet tym razem się wywinął, bo miał alibi. Co jednak by się z nim stało, gdyby rzeczywiście kochał się ze swoją narzeczoną, a ona po czasie (z powodu zdrady narzeczonego) zmieniła zdanie co do tego czy ten akty był dobrowolny?

-----
* W przypadku gdy słowa kobiety są spójne z jej mową ciała i/lub tonem głosu "nie" oznacza naprawdę NIE. 

środa, 16 maja 2012

Jak rozmawiać z kobietą?

Czy obecni tu panowie wiedzą, że jeśli jesteśmy na randce czy kolacji dobrze jest rozmawiać inaczej z niewiastą którą ma się przyjemność gościć niż jakby rozmawiało się z kolegą? Oczywiście jeśli chcemy znaleźć się z daną panią w bliższej lub dalszej przyszłości w alkowie.

Jako regułę warto przyjąć, że z kobietami się nie dyskutuje*. 

Jeśli przez przypadek poruszony zostanie jakiś kontrowersyjny temat a Twoja partnerka będzie miała inne zdanie niż Ty wystarczy jej wypowiedź skomentować w stylu: "Interesujący pogląd", "nigdy o tym w ten sposób nie myślałem", "ciekawa perspektywa" i skierować rozmowę na właściwy tor (które sprawią, że kobieta zacznie robić się wilgotna). Może jeszcze o tym nie wiesz, ale wcale jej nie zaimponujesz tym, że lubisz Janusza Korwina Mikke i się z jego poglądami utożsamiasz. Wiem co mówię, bo taką taktykę za młodu sam stosowałem!



Kontrowersyjne tematy:
  • Polityka
  • Globalne ocieplenie (z powyższym się wiąże)
  • Kara śmierci
  • Prawa zwierząt
  • Religia
  • Feminizm
  • Wegetarianizm
  • Homoseksualizm
  • Stosunek Islamu do kobiet (zwłaszcza jeśli Ci się podoba Ty męska szowinistyczna świnio! ;)
  • Astrologia i Horoskopy (jeśli uważasz, że to bzdury)
  • Aborcja
  • Choroby i fizjologia
  • Śmierć
Czy poznanie poglądów dziewczyny z którą jesteś (na randce) i wyłożenie swoich poglądów (chyba nie jesteś aż tak zarozumiały, by myśleć, że uda Ci się ją przekonać?) przybliża Cię do Twojego celu? 

Skoro przy celach jesteśmy  to jest to zwykle dobranie się do kobiecych majtek lub też rozpoczęcie jakiegoś romantycznego związku. Jeśli chcesz kogoś przekonać do swej Słusznej Sprawy - zapisz się do jakiegoś klubu dyskusyjnego lub forum internetowego, załóż bloga a nie rób biednym kobietom nadziei, że możesz być ich Księciem z Bajki. Zapraszając je na randkę takie oczekiwania tworzysz... 

Część mózgu odpowiedzialna za logiczne myślenie nie ma silnych połączeń nerwowych z kobiecą cipką!


Wyjątkiem od powyższej reguły jest np. poszukiwanie żony czy matki Twoich przyszłych dzieci a kwestie religijne są dla Ciebie ważne. Podobnie jeśli np. wierzysz, że małe dzieci powinny jeść mięso lub wierzysz, że to trucizna w czystej postaci zakwaszająca organizm - warto wypytać się o poglądy żywnościowe. Można to jednak zrobić w bardziej dyskretny i taktowny sposób - np. jeśli zapraszasz ją na kolację do siebie to pytasz czy ma jakieś alergie lub specjalne upodobania kulinarne...

O czym rozmawiać z kobietą na randce?

Ulubionym tematem rozmowy każdego człowieka jest "ja". Każdy lubi mówić o sobie, tym co sam uważa itp.. Chcemy jednak moderować dyskusję w tym kierunku, który uznamy za pożądany (łóżka/romantycznego związku) dlatego warto rozmawiać na tematy: lekkie, łatwe i przyjemne. Takie, które wywołują pozytywne emocje. Najlepiej połączyć je z zabawnym nastawieniem do życia.

  • Marzenia
  • Wakacje
  • Plany na przyszłość
  • Ciekawe historie z dzieciństwa
  • Przygody seksualne (to po tym jak już się trochę razem pośmiejecie)
  • Seks (pozytywne aspekty)
  • Zainteresowania
  • Zakupy
  • Muzyka
  • Ciekawe filmy
  • Książki (jeśli czyta)
Przeżywane przez kobietę emocje będą skojarzone z Tobą. Jeśli będą negatywne - takie będą jej skojarzenia z Tobą... 



-----

*Jeszcze raz powtórzę - jeśli chcemy z daną kobietą wylądować w miarę szybko w łóżku.




poniedziałek, 14 maja 2012

Randki przez internet

Ludzie spędzają coraz więcej czasu w internecie. Coraz popularniejsze staje się również poznawanie ludzi w sieci. Stąd wielka popularność różnych portali randkowych...

Sam mam 3 profile, które wreszcie zaczynają procentować - w piątek jadę na pierwszą randkę. Właściwie to to nie jest randka a kolacja, która zostanie dla mnie przez nią przygotowana. Tak wiecie - nowocześnie. Chciałem ją zaprosić do mnie (oględnie do Southampton, bo ona jest z innego, oddalonego o okolu godzinę drogi czymś co ma silnik miasta), ona skontrowała, bym przyjechał do jej mieściny. Będąc bezczelny zapytałem czy umie dobrze gotować. Potem jeszcze poprosiłem, by było bezglutenowo. I tak skończyło się na tym, że w piątek wieczorem będę jadł u niej. Co najmniej kolację, pewnie jeszcze deser. Myślicie, że moje oczekiwania są słuszne, co sobie taka kobieta wyobraża?

Sam podjąłem się zakupu jakiegoś taniego wina. Niestety w okolicznym polskim sklepie nie ma swojskiego "Komandosa" czy też "Tura". Do piątku muszę zatem coś wymyślić...




Przyznam się, że niewiasta bardzo odważana, że tak od razu zaprasza obcego do domu. Wymieniliśmy co prawda kilkadziesiąt wiadomości, no ale... Sobie też gratuluję odwagi, bo przecież też jej wcześniej (poza zdjęciem) nie widziałem . A mogła przytyć, mogła użyć Photoshop'a, może mi też dosypać coś do kolacji, wykorzystać seksualnie i zostawić (tego bym zwłaszcza nie zniósł)... Do odważnych świat należy! Odkąd mam mój scyzoryk czuję się jednak trochę bezpieczniej. W razie czego jednak wyślę znajomemu sms z adresem i nazwiskiem dziewczyny. Jak się w ciągu 24 godzin nie zamelduję, to niech wzywa policję! W sumie i Wy też możecie.

Aha! Mode One w tym przypadku do końca nie byłem (czyli zachowałem się w stylu Mode Two:), bo co każda kobieta randkująca wirtualnie potwierdzi - internetowych kozaków co to w pierwszej wiadomości piszą "Wanna fuck?" nie brakuje. Inna sprawa, że z racji postępującego starzenia się już mi tylko o "to" nie chodzi...

Inne luźne przemyślenia, które się mi nasuwają w związku z wirtualnym randkowaniem... Ilość kobiet, które w rubryce "zainteresowania" wpisują tylko: chodzenie na zakupy, spotykanie się ze znajomymi, oglądanie filmów jest zastraszająca. Zresztą co to są za zainteresowania? To tak jakbym napisał, że lubię spać, jeść czy oddychać... Choć oczywiście to, że to wpisują jest cenną informacją i jestem im za to wdzięczny, bo wiem, że przyszłości tam nie ma i moją żoną (której nie chcę mieć) taka kobieta na pewno nie będzie.


-----
A Wy jakie macie doświadczenia z internetowymi randkami? Bo to będzie mój pierwszy raz...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...